Wrotkowisko Rollercade

Przy dłuższym albo krótszym pobycie w Kapsztadzie, warto zajrzeć na wrotkowisko Rollercade. To fajna aktywność sportowa do dorzucenia przy wizycie w dzielnicach Waterfont i Silo. Dobrze będą się tu bawić i dzieci i dorośli, choć tych drugich jest tu wbrew pozorom więcej 🙂

Klimacik jest

Gdzie, co i za ile

Gdy zmęczą wam się nogi, można się pościgać albo popykać w inne gierki na automatach

Ta fajna miejscówka jest częścią centrum handlowego V&A Waterfront i znajduje się na poziomie trzecim parkingu parku miejskiego Battery Park. Na stronie internetowej, do której linka dałam wyżej, można zarezerwować sobie miejsce na dwugodzinny blok na wrotkowisku. Kosztuje on 150 ZAR od osoby (40 PLN) razem z wypożyczeniem wrotek i ochraniaczami, 80 ZAR (21 PLN) gdy macie własne wrotki. Jest jeszcze opcja za ZAR 40 (10 PLN), jeśli chcecie tylko skorzystać z ich salonu gier.

Poza wrotkowiskiem jest tam też kilka oldschoolowych automatów do gry i bilard. Ogólnie klimat kojarzy się z tym z salonów gier z serialu Stranger Things i stylizacja na lata 80/90 widoczna jest w wielu detalach. Na wrotkowisku lecą przeboje z tych lat, klimat jest dyskotekowy, a w jednym kącie z kanapami lecą stare filmy typu “Grease” czy z młodym Tomem Cruisem. Możecie też kupić sobie parę wystrzałowych wrotek.

Z wrotkowiska można korzystać cały tydzień poza poniedziałkiem w określonych ramach czasowych. W tej chwili zmieniają się one co chwila ze względu na zmieniające się obostrzenia COVIDowe oraz godzinę policyjną, która też co chwilę się zmienia. Z tego powodu warto też kupić bilety z wyprzedzeniem, bo są ograniczenia dotyczące ilości osób (max 45).

Ale ja nie umiem jeździć

Oto i ja, wasza gwiazda

Dla wielu osób, w tym dla mnie, wrotki to wspomnienie z dzieciństwa. Oczywiście jak poszłam pierwszy raz to prawie nic nie pamiętałam, ale już za drugim czułam się pewniej. Na szczęście nawet jeśli wcale nie umiecie jeździć na wrotkach, to nie jest to problem. Na wrotkowisku zawsze są jakieś dorosłe osoby, które się uczą.

Poza ochraniaczami i kaskiem można poprosić obsługę o taki trójkąt na kółkach, który pomaga nauczyć się jazdy i stabilności. Dodatkowo na wrotkowisku są osoby, które pilnują porządku i jak mają chwilę chętnie pomogą w nauce. Nie wiem czy w Polsce jest w tej chwili moda na wrotki u dorosłych, ale widziałam na profilach innych osób mieszkających za granicą, więc to trend nie tylko tu.

Ogólnie ludzie są sympatyczni i nawet jak ktoś umie jeździć na tyle, by się popisać jakąś sztuczką to jest on w mniejszości. W całym wydarzeniu chodzi o dobrą zabawę, a nie o zdolności akrobatyczne. Ludzie ubierają się na sportowo, często na kolorowo, podśpiewując sobie piosenki, gdy jeżdżą. Jest pełen luz.

Dla nielubiących tłumów (i wstydliwych)

Słowiański półprzykuc. Czwartek 11 rano, z wrotkowiska korzysta łącznie 5 osób

Jeśli ktoś ma ochotę można też wynająć część VIP albo całe wrotkowisko dla siebie. Zamiast wydawać na to w cholerę kasy można też przyjść w mało uczęszczanym czasie, czyli rano albo w trakcie tygodnia i wtedy wrotkowisko ma się praktycznie dla siebie.

Ja pracuję na własne konto i mimo że ogólnie raczej moje życie to 9-12 godzin pracy dziennie, to czasem udaje mi się wyrwać z kimś na wrotkowanie w ciągu tygodnia 😀 No, ale wam w czasie wakacji to nic nie powinno przeszkadzać w wybraniu takiego terminu, żeby nikogo nie było.