Ubezpieczenie zdrowotne i te sprawy

Ubezpieczenie zdrowotne i służba zdrowia to temat rzeka. Postaram się jednak skupić na rzeczach najważniejszych i ciekawostkach oraz na tym, co warto wiedzieć przed podróżą.

Ile to wszystko kosztuje

Dla podróżnych i nowoprzybyłych najważniejsze jest to, że w RPA jest bardzo dobrze rozwinięty system prywatnej opieki zdrowotnej. System jest sprawny, nowoczesny i bardzo drogi. Tutaj macie cennik kilku spraw zdrowotnych, które załatwiłam w ostatnim roku:


– Wizyta u internisty po skierowanie na morfologię – 600 randów (150 PLN)

– Morfologia – 1100 randów (290 PLN)

– Wizyta kontrolna u dermatologa – 1000 randów (265 PLN)

– Wizyta kontrolna u dentysty – 700 randów (185 PLN)

– Wizyta kontrolna u ginekologa z badaniem – 1200 randów (317 PLN)


Te opłaty poniosłam mimo że mam tu prywatne ubezpieczenie medyczne (prawie 2000 randów / 530 PLN miesięcznie). I tak wygrywam, bo podliczone koszty z całego roku plus jakieś tam leki to mniej, niż zapłaciłabym za wyższy plan.
Ubezpieczenia mają tu różne poziomy. Jeśli ktoś często choruje albo ma jakieś schorzenie opłaca się więcej płacić miesięcznie, bo wtedy ubezpieczenie więcej mu daje. Ja mam natomiast najniższy plan, który pokryje koszty leczenia w szpitalu, ale nie takie codzienne potrzeby. Pobyt w szpitalu to jest w ogóle astronomiczny wydatek zaczynający się około 10 tysięcy randów (2600 PLN) za noc.

Warto jednak pamiętać, że koszty leczenia w szpitalu oznaczają, że w tym szpitalu spędzicie minimum jedną noc. Jak wylądowałam na ostrym dyżurze, ale mnie ogarnęli bez zatrzymania na noc to za wszystko też płaciłam z własnej kieszeni. Ogólnie takie ubezpieczenia są jakimś tam zabezpieczeniem, ale jak mogą cię jakoś za przeproszeniem wych*jać to to zrobią. Trzeba się bardzo pilnować i o wszystko dopytywać.

Rząd stara się trochę ograniczać ten wyzysk i wprowadzono coś, co nazywa się PMB (Prescribed Minimum Benefit). Oznacza to listę schorzeń i nagłych przypadków, których leczenie każde ubezpieczenie medyczne musi pokryć. Na liście znajduje się na przykład leczenie depresji, ostre zapalenie ucha albo jak coś komuś utknie w nosie. Określone jest też w jakim zakresie to leczenie musi być przez ubezpieczenie zapewnione.

To co wam opłacą, a co nie, to jest jednak trochę loteria. Zawsze zależy od tego, co się przydarzy. Ja złamałam sobie stopę (nie nogę, stopę) i wszystko musiałam opłacić sama. Koleżanka natomiast miała złamanie z przemieszczeniem, a że wymagało operacji to wszystko zostało opłacone. Jak miałam zapalenie obu uszu też poszło z mojej kieszeni, ale jakbym przetrzymała w bólu trochę dłużej i zaczekała, aż się zrobi ostre, to wtedy leczenie byłoby opłacone 😉

Dodatkowy aspekt, na który trzeba uważać to to, że lekarze mają przypisane “procenty”, czyli to, na ile się cenią. Samo ubezpieczenie określa, ile procent pokrywa, czyli ile ich zdaniem powinien kosztować lekarz. W rzeczywistości, może się okazać, że np. anestezjolog bierze 600%, a nie 200% pokryte przez ubezpieczenie. No i znowu wtedy po operacji nagle może być zdziwko, że musicie zapłacić z własnej kieszeni. Przed tym może ochronić kolejny produkt zwany “gap cover”. Kosztuje około 500 randów (130 PLN) miesięcznie, ale w przypadku operacji oszczędza się krocie. Niestety gap cover często jedynie zwraca koszty, czyli musicie zapłacić z góry za to, czego nie pokrywa ubezpieczenie medyczne.

Pracodawca, a ubezpieczenie medyczne

Wielu pracodawców w RPA opłaca prywatne ubezpiecznie medyczne. Niby brzmi fajnie, ale w praktyce znowu nie bardzo, bo o tę kwotę jest po prostu umniejszane wynagrodzenie :D. Jak pierwszy raz zaczęłam tu pracować to się nieźle zdziwiłam po pierwszej wypłacie.
Nie możecie też wybrać, czy wolicie dostawać hajs zamiast tego ubezpieczenia. Dla młodych ludzi albo osób, którzy w RPA są na krótko to często kompletna strata pieniędzy. Młode osoby są często dalej ubezpieczone ubezpieczeniem rodziców, a obcokrajowcy ubezpieczeniem z zagranicy.

No i tak jak mówię, trzeba uważać jak się podpisuje umowę o pracę. Oczywiście przy rekrutacji przedstawia się to atrakcyjnie, żebyście nie negocjowali. Działy personalne często mówią np. że wasz pakiet pracownika to 3 tysiące złotych z ubezpieczeniem medycznym. Każde ubezpiecznie kosztuje jednak inaczej, więc trzeba dopytać. Co innego zarabiać 3 tysiące złotych miesięcznie minus podatki (wiadomka), a co innego minus podatek i minus 500 złotych ubezpieczenia.

Dodatkowo firmy mają podpisane umowy z konkretnymi ubezpieczycielami i jako pracownik nie masz nic do gadania. Chodzi głównie o ulgi podatkowe dla firmy i inne przywileje, które otrzymują od konkretnych ubezpieczycieli. Chyba najgorszy ubezpieczyciel w RPA, który daje pacjentowi najmniej i z którym trzeba się o wszystko wykłócać jest tym, którego proponował mi każdy z pracodawców.
Ludziom to często nie przeszkadza, bo marka jest sprytna i daje dużo fajnych gadżetów, nagrody za bycie aktywnym, baaardzo tanie abonamenty na siłownię itp itd. No i wszystko jest cacy póki nie zdarzy się coś poważnego i okazuje się, że wy nie macie gap cover albo odpowiedniego planu, żeby to pokryć.

Ubezpieczenie i podróżowanie

Teoretycznie ubezpieczenie zdrowotne jest wymagane przy składaniu dokumentów o wizę do RPA. W praktyce to jeśli jesteś z kraju, któremu przysługuje wiza na granicy (np. Polska) to nie zawsze cię o to zapytają. KONIECZNIE się ubezpieczcie, zanim tu przyjedziecie. Jeśli traficie do prywatnego szpitala w razie jakiegoś nagłego przypadku to inaczej się po prostu nie wypłacicie.

Dodatkowo, turyści mają jeszcze wyższe stawki, niż te, które podawałam. To dlatego, że szpitale mają osobne cenniki dla ludzi stąd i osób legalnie tu mieszkających oraz tych na ubezpieczeniu medycznym i dla turystów. Oczywiście trzeba sprawdzić u ubezpieczyciela, ale większość międzynarodowych polis zapewni wam opiekę tutaj w razie sytuacji podbramkowych.

W kwestii szczepień te, które macie z Polski powinny wam wystarczyć. Jak lubicie się ubrudzić (wspinaczki, sporty) to tu tak jak wszędzie poleca się szczepienie na tężec. Też tak jak wszędzie, jak macie ochoty na przygody seksualne to pamiętajcie o zabezpieczeniu. Malaria nie jest problemem, poza prowincjami Mpumalanga (w tym Park Krugera), Limpopo i kawałkiem KwaZulu Natal.

Jeśli chodzi o to ubezpieczenie zakupione w RPA, to dla nas też jest masa ograniczeń przy podróżach. Leki opłacane z ubezpieczenia wydawane są raz na miesiąc. Jak się wyjeżdza to potrzebna jest zgoda, żeby dostać większy zapas. Poza tym nie należy zakładać, że podczas wyjazdu jest się ubezpieczonym. Trzeba sprawdzić u ubezpieczyciela, bo często znowu należy sobie dokupić kolejny produkt (tzw. travel benefit). Taka dodatkowa polisa zazwyczaj działa też tylko przez 90 dni pobytu za granicą.

No sami widzicie jak tu z tymi prywatnymi ubezpieczeniami wszystko jest pisane drobnym drukiem 😉

Publiczna służba zdrowia

Nie lubię tego prywatnego systemu, ale jak wszyscy, których stać płacę na wszelki wypadek. Alternatywą jest oczywiście publiczna służba zdrowia. Obcokrajowcy muszą płacić za usługi, ale mogą otrzymać w niej pomoc. Ceny są nieporównywalnie niższe niż w opiece prywatnej. Oczywiście jest coś za coś, więc na pomoc trzeba czekać w długich kolejkach. Czasami zdarza się, że nie ma jakiś leków czy jakiegoś specjalisty, zwłaszcza w bardziej skomplikowanych przypadkach.

Publiczna służba zdrowia boryka się też z dość typowymi bolączkami. Niedofinansowanie, za mało specjalistów, za niskie płace, za długie godziny, za dużo pacjentów, za mało sprzętu… No można by tak naprawdę wymieniać godzinami. Dodatkowo ze względu na problemy w kraju priorytetem jest leczenie osób z HIV/AIDS, gruźlicą i w mniejszym stopniu cukrzycą. Osoby z innymi schorzeniami mają gorzej.

Z rozmów z lekarzami z zagranicy wiem, że przez te priorytety cierpi też sektor prywatny. Ze względu na ograniczone środki, zalecenia lekarskie w kwestii profilaktyki są okrojone. Ze spraw kobiecych lekarz wyśle was na cytologię raz na dwa-trzy lata w każdym wieku, ale o USG piersi nie mogę się doprosić odkąd przyjechałam. Lekarz da skierowanie tylko, jeśli wyczuje guza. Bez skierowania nie można tu iść samemu na praktycznie żadne badania.

Poziom opieki zdrowotnej w RPA

Szpitali publicznych nie porównam, bo w Polsce też korzystałam z opieki prywatnej. Przyjaciółka z UK korzystała i tu i tu z publicznej i mówi, że raczej porównywalne. Opieka prywatna jest taka sama jak ta w Polsce, tylko Panie na recepcji są sympatyczniejsze 😀 Ogólnie obsługa klienta w opiece medycznej jest lepsza niż w Polsce, ale to dlatego, że sporo płacisz. To się nie przekłada na obsługę klienta w innych sektorach, ale o tym opowiem wam kiedy indziej 😉

Sami specjaliści w RPA są bardzo dobrzy. Oczywiście to się nie zgadza ze stereotypem, że w Afryce niby mamy tylko chatki w buszu, więc tym bardziej warto o tym mówić. Zagraniczni lekarze przyjeżdzają na staże do RPA, żeby uczyć się jak radzić sobie z różnymi urazami. Ze względu na wysoką przestępczość lekarze są tu świetnie przygotowani do ratowania życia. Staż w RPA daje lekarzowi doświadczenie przy ranach kłutych jak 73 lata w pracy w innym kraju, a przy ranach postrzałowych jak 213 lat.

Poniżej podaję też trzy osiągnięcia RPA w dziedzinie medycyny, a co, nigdy nie wiadomo, czy ta wiedza wam się kiedyś nie przyda:


– Pierwszy przeszczep serca dokonany przez zespół Doktora Barnarda (nie, nie Religa :p)

– Tomografia komputerowa została wymyślona przez dwóch naukowców z RPA i z UK

– Nowy typ strzykawki (smartlock safety syringe), zmniejszający prawdopodobieństwo zakażenia


Mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś ciekawego. Jeśli macie jakieś jeszcze pytania to zapraszam do zadawania ich w komentarzach 🙂 Jeszcze raz przypominam – jeśli wybieracie się tu na wakacje to koniecznie z ubezpieczeniem medycznym!