La Colombe – jedna ze 100 najlepszych restauracji świata

La Colombe to jedna ze 100 najlepszych restauracji na świecie 2021 według prestiżowego zestawiania S.Pellegrino. Na tej liście znalazły się aż trzy restauracje z RPA, wszystkie w mojej prowincji Przylądkowej Zachodniej, a dwie w samym Kapsztadzie. W dzisiejszym poście dowiecie się czy warto takie miejsce odwiedzić, ile to kosztuje oraz dlaczego nie ma gwiazdki Michelin.

Gwiazdki Michelin

Gwiazdki Michelin to najwyższe odznaczenie dla restauracji na świecie, prawda? Oznaka prestiżu? Restauracja, o której mówię nie może przecież być taka dobra bez niej? Nieprawda! RPA, a zwłaszcza Kapsztad i okolice są znane z wielu rewelacyjnych i nie ukrywajmy, ekskluzywnych restauracji. Niestety inspektorzy Michelina po prostu nie odwiedzają kontynentu afrykańskiego. Gwiazdkę Michelin może mieć co najwyżej pracujący tu kucharz ściągnięty z zagranicy. Ma ją też dwóch szefów kuchni z RPA mieszkających za granicą, Jean Delport i Jan Hendrik van der Westhuizen.

To, że Michelin jest uznawany za ogólnoświatowy wyznacznik prestiżu wynika z europocentryzmu i trzeba pamiętać, że inspektorzy mają ograniczony geograficznie zakres funkcjonowania. Poza Europą podróżują do Japonii, niektórych miast w USA i innych wybranych miejscówek takich jak Szanghaj, Singapur, Seoul, Rio i Bangkok. Pamiętajcie, że jest cała masa porównywalnych jakościowo restauracji na świecie, które pewnie nigdy nie zostaną ocenione.

Doświadczenie w La Colombe

Na powitanie napój w jajku podany w “gnieździe gołębim”

La Colombe znaczy gołąb i podczas całego pobytu w restauracji ten symbol jest mocno lansowany. W zależności od waszych preferencji może to być męczące i uznane za przesadę. Dla mnie była to fajna dbałość o detale. Na powitanie dostajecie napój zaserwowany w wydmuszkach w gnieździe. W łazience usłyszycie śpiew gołębi, a na do widzenia dostaniecie czekoladki podane w origami z gołębi.

Oczywiście cały pomysł z tym doświadczeniem typu fine dining to nie tylko samo jedzenie, ale też pokaz. Pod tym względem La Colombe naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Praktycznie każde danie jest podane w jakiś ciekawy sposób – od pomidorów w pomidorowym naczyniu w oparach, przez rożki lodowe z lodem skruszonym przez maszynę z Japonii, po rozkładane naczynie w kształcie ulu, gdzie kryją się miodowe desery.

Na do widzenia czekoladki także z gniazda, podane w origami w kształcie gołębia

Wystrój i obsługa

No dupy nie urywa, naprawdę. Taka prosta, biała knajpa, stylizowana na francuską restaurację. Obsługa schludna i na każde zawołanie. Jak na mój gust trochę za dużo się nad człowiekiem pieszczą. Ja jednak lubię rozmawiać przy posiłku, a jak ktoś dolewa wam wodę za każdym razem jak dopijecie trzy łyki to przeszkadza. To dla mnie był największy minus tego miejsca. Z drugiej strony obsługa jest bardzo sprawna i nie czekacie nie wiadomo ile między daniami… choć kolejne dania podawane są w odpowiednim odstępie, żeby nie było wrażenia, że to fast food.

Ręcznie pisany “wstęp” do listy win

Tak jak w wielu restauracjach tego typu, także w La Colombe funkcjonuje ustalone z góry menu. Do wyboru macie opcję wegetariańską, pesketariańską (wege + ryba/owoce morza) i mięsną. Bardzo fajne w tej restauracji jest to, że każdy wybór jest równie kreatywny i podobny. W związku z tym np. wegetarianin taki jak ja nie czuje się pokrzywdzony. Wbrew pozorom nawet w drogich restauracjach zdarza się traktowanie klienta bezmięsnego po macoszemu i w rezultacie wychodzicie głodni, bo jak inni dostali kawałek ryby, wam podano marchewki. True story!

Możecie zdecydować się na menu polecane przez szefa, czyli większe i droższe albo na takie nieco mniejsze. Jeśli macie ochotę na opcję po wypasie to możecie zdecydować się na menu polecane przez szefa z wybranymi winami. Jest to jednak opcja dla osób, które naprawdę lubią sobie i pojeść i wypić. W RPA ogólnie wina się nie żałuje gościom, więc to dobra opcja tylko jeśli macie ochotę na kilka kieliszków wina.

Bardzo fajne jest tu stawianie na produkty lokalne i w związku z tym praktycznie wszystkie wina są z RPA. Oczywiście w tym miejscu możecie liczyć na te z wyższej półki, ale są i takie, które was nie zrujnują. Możecie też wybrać piwo lub kreatywne koktajle, także mocktaile dla osób niepijących. Ogólnie każdy znajdzie coś dla siebie.

Pod względem smakowym było to chyba najlepsze doświadczenie dla mojego podniebienia w Kapsztadzie. Kilka razy w roku chodzimy do takich miejsc na specjalne okazje, więc nawet mam w tej kwestii jakieś tam rozeznanie.

Niespodzianka w żołędziowym naczyniu

No dobra, a ile to wszystko kosztuje?

Najważniejszy punkt takiej recenzji to oczywiście cena. No właśnie, Kapsztad i RPA to może naprawdę być wspaniała okazja do wycieczek kulinarnych obcokrajowców. Patrząc na te ceny musicie wziąć pod uwagę, że mówimy o jednej ze 100 najlepszych restauracji świata. Wybranie się do miejsca o takim standardzie w innych krajach kosztuje dużo więcej. Aktualny cennik (grudzień 2021) wygląda jak następuje:

Menu zredukowane w dowolnej opcji: ZAR 1195 (300 PLN za osobę)

Menu polecane przez szefa: ZAR 1695 (430 PLN za osobę)

Dodatek przy selekcji wybranych win: ZAR 850 (216 PLN za osobę)

Cena za drinka alkoholowego lub bezalkoholowego przy własnym wyborze: 80-150 randów (20 – 38 PLN)

Cena za butelkę wina przy własnym wyborze: 300-4000 ZAR (76-1000 PLN) (pisana ręcznie lista win ciągle się zmienia)

Dodatkowo 13.5% napiwku, niby nieobowiązkowego, ale już wliczonego w rachunek

Drogo czy nie drogo biorąc pod uwagę renomę tego miejsca? Dajcie znać w komentarzach, jaki był najdroższy posiłek jaki zjedliście i gdzie jedliście najlepsze jedzenie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s